Tik-tak,
tik-tak… Zegar wolno wybija rytm swojego serca. Wolno, zdecydowanie
za wolno. Za to w piersi Ojca Pijoka słychać znacznie szybsze
tempo, z niecierpliwością wyczekujące 18:00. Jeszcze tylko chwila,
kilka sekund. Tik-tak, tik-tak… Ach, jakby tylko mógł
przyspieszyć upływ czasu, na wzór przewijania taśmy filmowej
pilotem... Wtem słychać dźwięk dzwonu. Nareszcie! Setki stóp
uderzają o marmur, tym razem już bez wyznaczonego metrum, prędzej
lub wolniej, zmierzają do atrium, by w ciszy oddać się
kontemplacji i modlitwie. Wśród oddanych duchownych brakuje jednak
tego jednego. Ojciec Pijok ma dziś ważniejsze zadanie. Wybłagał u
przeora godzinę dla siebie i swojej nadrzędnej misji, jaką jest
ratowanie zbłądzonych duszyczek. Pijok zasiada przed ekranem
monitora i sprawnie loguje się do aplikacji. Chwila bezdechu i nagle
przy jej miniaturze pojawia się zielona kropka. Ojciec Pijok wzdycha
z ulgą, zastanawiając się czy dziś jest ten dzień, gdy jego
podopieczna zostanie zbawiona. Czy dziś jest ten dzień, gdy siła
jego argumentów przekona ją do Prawdy? Czy dziś jest dzień, gdy
przekona ją do powrotu do jego domu?… Ehm… Bożego domu…
Zbierając siły, jeszcze raz przegląda jej zdjęcia. Jest
niewątpliwie piękna, co widać nawet po fotografii zrobionej niby
tuż po przebudzeniu. Wygląda na niej tak niewinnie… Za to inne
publikacje wręcz ociekają grzechem. Wyzywające pozy stanowią
większość jej albumu. Nazywają to tańcem, baletem, sztuką…
Jednak Pijok wie najlepiej, jakie myśli nasuwają się przeglądając
te pozycje i nie mają one nic wspólnego ze sztuką! Chyba, że ze
starożytną sztuką kamasutry… Ehm… Nie, żeby Ojciec Pijok miał
takie myśli! On widzi w niej jedynie zagubioną owieczkę,
prześliczną zbłąkaną owieczkę. Nie ma jednak nad czym ubolewać,
Ojciec Pijok sprowadzi swoją dziewczynę na właściwą drogę.
Zdalnie, bo tego wymagają obostrzenia zmieniające się jak w
kalejdoskopie, lecz misja ta nie stanowi wyzwania dla tak
zaprawionego w boju wojaka jak Pijok. Jego zdalna dziewczyna będzie
bezpieczna. Taka zdolna, zdalna dziewczyna…
Bim-bom,
bim-bom… Dzwon wolno wybija rytm swojego serca, wyrywając Ojca
Pijoka z zamyślenia. A już na końcu języka miał idealnie ułożony
popis krasomówczy, mający powalić na kolana jego dziewczynę.
Pijok głośno westchnął i ostatni raz spojrzał na zdjęcie
arabesque. Niestety dziewczyna kolejny dzień pozostanie w szponach
złych mocy. Jednakże nie na długo, ponieważ zdalna czy nie,
Ojciec Pijok kocha swoją dziewczynę i nigdy nie opuści jej w
potrzebie. Nieważne, czy ona wie o tym, czy nie.
Następny temat: Wyssać jad komara.
Termin: 6.03.2021