sobota, 30 września 2023

Kapusta kiszona v. Ogórki kwaszone

Panie i panowie, zapraszam na wydarzenie!

Dziś w wyścigu bierze udział jedzenie.

Kapusta kiszona v. ogórki kwaszone,

(Od sponsora) W sklepiku dostępne orzeszki prażone,

Tymczasem na starcie ustawiają się kiszonki,

Ochrona! Niech ktoś usunie z trybun solonki!

Trzy, dwa, jeden i…

                                             Ruszają!

Co za kształty, dech zapierają!

Łeb w łeb słoiki się toczą,

Przed nimi przeszkoda – czy wnet uszkoczą?

Ach, bezbłędnie! Nie potłukły się pojazdy!

(Reklama) Po tanie frytki zapraszamy do Asdy.

I już wchodzą w ostatni zakręt,

Czy na torze pojawił się jakiś natręt?…

Zostało im kilka metrów do mety,

Kto będzie zwycięzcą tej fety?

Tak! Tak! Wygrywa…


                                            Przepraszamy za problemy techniczne,

Zapraszamy na powtórkę programu Stragany uliczne.



sobota, 23 września 2023

Jestem grzybem i cierpię katusze

 Jestem grzybem i cierpię katusze,

Odmawiam modlitwy za nikczemne dusze.

Rano, wieczór, we dnie, w nocy,

Lecz nie jestem ku pomocy.


Spod ostrza kosy uciekłem,

Wówczas tak do siebie rzekłem:

Jestem jakoś ocalały,

Jednonogi, ale cały.


Jednak jakoś dziwnie dyszę,

Zwłaszcza gdy modlitwy słyszę,

Kiedy ktoś z zaświatów woła,

Że od września znowu szkoła

(A nie mogłaby wybuchnąć?).


Cierpię z nim, bo jak tu nie żyć.

- Ktoś miał żyć, nie z drzewem zderzyć -

I choć straszne takie rzeczy,

Nie tylko to mam na pieczy.


Słuchać próśb już nie potrafię.

Tylko się tym ciągle trapię,

Lecz mnie nie stać na terapię,

Więc się tylko w daszek drapię.


W kapeluszu rośnie dziura,

A przede mną czarna dziura,

Do której mnie ciągnie chmura,

Która także ledwo hula.


Po co chmury, kapelusze,

Modlitwy, śpiewy za dusze,

Lecz tak już w mym życiu muszę,

By znosić wszelkie katusze.

niedziela, 17 września 2023

Na Babiej Górze

 

Witamy na Babiej Górze,
Poczujesz się u nas jak w chmurze,
Wszystkie kłopoty zwiewają do kąta,
Bo Baba nasza magicznie je sprząta.

Oferujemy panom (nie) tanie wakacje,
Baba wie lepiej, lecz przyzna im rację,
A wszystko to w super ekstra pakiecie,
Zapłacicie więcej - bogami będziecie.

Pytacie panowie czy Góra istnieje,
Kimże jesteście, by tracić nadzieję,
Szukajcie panowie, a może znajdziecie,
Na razie pocieszenia szukajcie w bufecie.

piątek, 1 września 2023

Chłopaki nie płacą

 Gdy nas nie widzą, nie wzdychają, płaczą,

Nie tracą zmysłów, kiedy nas zobaczą,

Nie opowiadają poważnie ni żartem

Jacy to mężowie z jakim ducha hartem.

Za to z utęsknieniem zadają pytanie-

Czy to jest kolacja, czyli też śniadanie?


Jużci też mówili, że bez sposobności

Nie marnują życia na zbędne przykrości.

Nie spędzają czasu przy garach, bo szpecą.

- Gotujących mężczyzn poszukaj ze świecą. -

Możesz jednak zadać sobie to pytanie:

Czy tylko na obiad, czy też na śniadanie?


Oni te odpowiedź bardzo dobrze znają,

Gotujące dziewczę tak bardzo kochają.

I się już nie liczy: obiad czy śniadanie,

Bowiem najważniejsze jest samo podanie.

A gdy nie gotujesz, nawet zapraszają,

Ale ty masz płacić, bo oni nie mają. 

poniedziałek, 14 sierpnia 2023

Niedaleko pada Murzyn od jabłoni


Mały Murzyn Bambo w sadzie chciał się schronić,
Lecz drzewu żadnemu nie chciał się ukłonić,
Jabłko nagle spada,
Powaliło dziada,
Niedaleko pada Murzyn od jabłoni.

czwartek, 10 sierpnia 2023

W Afryce mieszka

 

Czarny jak smoła Adam koleżka

W przydrożnym lesie w Afryce mieszka.

Budzi się co dzień ze wschodem słońca,

Bo w nos go szczypie mucha bez końca.

Już chce ją strącić, ona nieboga,

Ucieka; cóż to? Jest nowa droga.

Znowu go kąsa, znów denerwuje,

Mu zaś się leją z ust jego ... szuje.

I gdy się tylko z muchą rozprawi,

To coś innego chyba go trawi.

Wówczas się łapie pracy jak może,

Lecz ciągle żyje w brudnej oborze.  

Choć piana cieknie z kącików ust,

Żaden nie przyjdzie na pomoc... chrust.

Tak spędzi Adam swój cały dzionek,

Wśród krokodyli, wód i plecionek.

A kiedy przyjdzie wieczoru mgła,

On swój kubeczek czyści do dna.

czwartek, 13 lipca 2023

Mały Maryjczyk

 Hindus, Arab, Sycylijczyk,

Hiszpan, Francuz i Brytyjczyk,

Jednym słowem - Pantarejczyk!* –

Czyli mały nasz Maryjczyk.


*Pantarejczyk - osoba wyznająca zasadę panta rhei

niedziela, 2 lipca 2023

Piersi Rododendronu

 Pewien Rododendron stary,

Chciał powiększyć swe wymiary,

Poszedł do chirurga,

Co za dramaturgia,

Piersi zrobił lekarz jary.

piątek, 9 czerwca 2023

Pizdowaty dżentelmen

 

Słońce paliło nieziemsko. Pijok nie był na to zdecydowanie przygotowany. Chwiał się z nogi na nogę niczym Pan Cogito, dopijając resztki trunku ze schowanego za pazuchą flakonu. Wtem przed jego oczami pojawiła się piękna kobieta, niosąca zgrzewkę wody. „Jaka piękna fatamorgana” pomyślał.

- Przepraszam – zwróciła się doń kobieta – przepraszam, pomożesz mi? Woda bardzo mi ciąży, a do domu mam jeszcze kawałek.

Pijok wytrzeszczył oczy ze zdumienia. Czy to było do niego? Obejrzał się dookoła, ale nikogo nie było w pobliżu, oprócz ich dwojga.

- Ja? – spytał niepewnie.

- Ty księże. – odpowiedziała kobieta.

- Yyyyy... ja... Ja pomogę. – powiedział, po czym wziął od nieznajomej wodę.

Przeszli kilka kroków, po których wielmożny Ojciec się zatrzymał, po czym się odezwał:

- Przepraszam, czy mogę się napić? Odkąd tu jestem, jeszcze nie miałem nic w ustach.

- Owszem. – odpowiedziała kobieta.

Mężczyzna wyciągnął więc jedną butelkę i pociągnął z niej duży łyk. Za chwilę drugi, po następnych paru krokach następny. Nim się obejrzał, z sześciu butelek zostały trzy. Całe szczęście byli już u drzwi domu kobiety. Już chciał przekazać jej pół pustą zgrzewkę, gdy ona zniknęła. Rozpłynęła się jak poranna mgła. Oszołomiony Pijok został z na nowo napełnioną zgrzewką u drzwi zapomnianej przez czas kamienicy. Jakim dżentelmenem okazał się wobec niej, owej nieznanej Samarytanki.

 

piątek, 24 marca 2023

Na wstecznym do A...

 

Podróż zaczyna się tam, gdzie stawiasz swój pierwszy krok. Wycieczka zaserwowana tylko dla ubogich, bezkształtnych, bezdusznych, bezsercnych, bez… bezgłowych, bezdzietnych, Bez czarnych, bez białych, bez żółtych, bez okularów, bezmózgów, beznamiętnych. Ogólnie tych wszystkich tych, którzy mieszkają tam, gdzie kwitną bzy. A kto pytał? W sumie nikt. Ani Wiedźmin, ani iPioter, ani inkwizytorzy, nawet stary konkwistador. Nikt.

Tym razem nikt mnie też nie pytał. Znalazłam się nieproszona w Andaluzji. Z daleka od domu, barokowego zamku, przyjaciół, rodziny.

Na kolorowym placu było zupełnie pusto. Życie zamarło. Obraz wyglądał niczym namalowany na płótnie. Zero żywej duszy. Pustka. Tylko potok wspomnień przepływał obok dopalającego się ogniska. „Co się stało?” pomyślałam, potykając się o nierówność na ziemi. Przecież jeszcze niedawno to miejsce tętniło życiem. Nie mogło tak z dnia na dzień obumrzeć, chyba że… to niemożliwe. Nie mogła zacząć się żadna wojna.

W tym momencie dopadła mnie melancholia. Tyle przeżyłam, tylko… jakbym w tym życiu nie żyła. Ciekawe, gdzie tym razem się obudzę. Ciekawe, co mi los ofiaruje w tej rundzie. Niestety tym razem ofiarował wyłącznie nudę i mrok. Ułożyłam się więc spać gdzieś pod pobliskim domem.

Gdy się obudziłam, dochodziły do mnie niewyraźne promienie słoneczne. Otworzyłam powoli oczy, przyglądając się temu zjawisku. Okazało się, że światło dochodzi zza tego świata. Podeszłam w jego stronę, poruszając się niepewnie. Gdy byłam już prawie przy jego źródle, coś mnie zatrzymało, niczym niewidzialna membrana. Wówczas zrozumiałam, że znajduję się wewnątrz barokowego pałacu, lecz tym razem… na jednym z obrazów tam się znajdujących. Zostałam uwięziona niczym bezwzględny złoczyńca. Czy tu przyjdzie mi dokonać swoich dni?

Gdy już cała nadzieja zaczęła ulatywać niczym dym, w zasięgu mojego wzroku pojawił się korowód tańca śmierci. A może zamiast śmierci miał mi przynieść właśnie życie? Niezależnie od tego, dokąd prowadził ów sznur, mi mógł przynieść tylko ulgę. Tu czekała mnie tylko pustka.