sobota, 15 maja 2021

Trenia głowa

 Tren na utratę głowy



Nieszczęsne ochędóstwa,

Rozebrane stoły,

Wielcy ludzie się rodzą,

A same matoły.

Czegoż więc mamy szukać?

Zbytków świata tego?

Jakże to wartościowe,

Gdy chcesz dopiąć swego.

Lecz, gdy Ci głowy braknie,

Na cóż Ci ów dostatek?

Bo kimże wówczas jesteś

Dla kolegów i matek!

A więc zważając na to,

Żegnam Ciebie kolego,

Bo kiedy stracisz głowę,

Jesteś już do niczego.

Więc z bólem serca patrzę

Na te rozebrane stoły,

Na których teraz leżysz

Bez głowy oraz goły.

Tylko w ręce kieliszek

Jak szpada jest u szermierza.

Blisko byłeś wygranej,

Lecz życie inaczej zamierza.

Żegnam Cię więc jak przyjaciel

Od kieliszka i wódki.

Na koniec dodam w przestrodze:

„Od wódki jest rozum krótki”.


Nowy temat: 

Data: 29.05.2021


sobota, 8 maja 2021

A morze we Wrocławiu?

Mało kto zna ten sekret, mało kto wierzy,

że Wrocław, nasz Breslau, nad morzem leży.

Czy morze to raczej leży w lokalnej stolicy?

Ukryte pod stołem, w zakurzonej miednicy.

Sekretu zaś strzeże armia krasnali,

co odwraca uwagę tych wścibskich nochali.

A każdy Wrocławianin z dziada pradziada,

chowa w domu miednicę, przy której zasiada,

W najciemniejszej godzinie, tuż przed świtem,

By móc podziwiać morze z zachwytem.

Nie zdradźcie wiec proszę strzeżonego sekretu,

Nie mówcie: "Piździ tu jak nad morzem, człowieku!"


Następny temat: Bezobjawowy Murzyn.

Termin: 22.05.2021

 



sobota, 1 maja 2021

To był tylko komentarz

 

„To był tylko komentarz;

Nędzna ściana nędznych słów.

Beznamiętne paplanie

Pustych osób i głów.

To tylko myśl niesforna.

Któż by pomyśleć mógł.

Lecz milczenie – pamiętaj –

Jedną z największych cnót.”

 

Eh, Dlaczego to mówi

Mi aż Pajaców dwóch.


Nowy temat: Trenie głowy














 

sobota, 24 kwietnia 2021

Depresja bez ograniczeń

 

-Dzień dobry. Tutaj Michał Wiśniewski, firma Madżenta S.A. Czy rozmawiam z panem Kowalskim?

-Przy telefonie.

-Bardzo mi przykro, że pana zastałem! Na koniec naszej rozmowy na pewno będzie pan równie nieszczęśliwy jak ja! To co, zaczynamy?

-Przepraszam pana bardzo, ale o co chodzi?

-Czyli zaczynamy! Chciałbym przede wszystkim bardzo podziękować za korzystanie z usług naszej firmy, jest pan bardzo lojalnym klientem i współpracuje pan z nami od lat, chciałbym zatem przedstawić panu ofertę przygotowaną specjalnie dla pana!

-Ofertę?

-Tak! Zauważyliśmy, że kończy się panu umowa, dlatego chcielibyśmy panu zaproponować zupełnie nowy pakiet, jest jeszcze w fazie testowej, ale pan, jako wyjątkowy klient, został wytypowany do jej testowania! Czy nie jest to ekscytujące?

-Nie bardzo. Co to za oferta?

-Mamy dla pana depresję bez ograniczeń, za jedyne 32% podatku miesięcznie!

-Chwileczkę. Myślałem, że moja umowa kończy się razem z końcem pandemii. Wie pan, depresja spowodowana izolacją i ciągłymi obostrzeniami? Jak na razie nie widać końca żadnego z powyższych…

-Tak, ma pan rację. Jednak gdy w marcu ubiegłego roku zainteresował się pan naszą ofertą, miał pan jeszcze nadzieję, trochę jak głuptasek. Wybrał pan pakiet depresja pandemiczna podstawowa, który jest aktywny tylko przez rok i ma pewne limity. Jak sam się pan zorientował, bywały momenty, gdzie czuł pan zadowolenie – gdy rząd rozluźniał obostrzenia na wakacje czy może, gdy pojawiła się wiadomość o szczepionce, prawda?

-No, tak…

-Widzi pan, gdyby wybrał pan wersję depresja pandemiczna premium, wcześniej wymienione wydarzenia wywołałyby w panu pozytywne uczucia, jednak przyjmowałby pan je z dozą sceptycyzmu, co jak się w sumie później okazało, byłoby wskazane w tych sytuacjach. Dodatkowo pakiet ten dostępny był na dwa lata, czyli prawdopodobnie na minimalny czas trwania pandemii w krajach wysokorozwiniętych.

-Aha…

-Dlatego właśnie, by mógł pan w pełni korzystać z uroków panującej na świecie sytuacji politycznej, ekonomicznej, epidemiologicznej, etc., mamy dla pana najświeższą technologię naszego projektu ® depresja bez ograniczeń! Dodatkowo umowa zawierana jest na czas nieokreślony.

-Hmm, przygnębiające…

-Też tak uważam! W ramach powyższego pakietu, traci pan wiarę w jakiekolwiek dobro na świecie. Jest pan bezustannie podminowany i nieswój, w gorsze dni bywa pan również niezdolny do wyjścia z łóżka. Brzmi niewesoło, prawda?

-Tak, jest to całkiem przytłaczające…

-I to wszystko przez cały czas! Przestanie pan być uzależniony od pogody czy nastrojów w kraju, w którym pan się obecnie znajduje. Będzie pan miał depresję cały czas!

-Ok, a co jeśli zechcę zrezygnować?

-To bardzo proste! Wystarczy popełnić udaną próbę samobójczą. Nie obowiązują wówczas żadne okresy karencji.

-Dobrze, jestem zainteresowany.

-Świetnie! Od razu pan tego pożałuje! Dziękuję za korzystanie z usług naszej firmy. Nie polecamy się na przyszłość i prosimy o jak najniższą ocenę naszej obsługi.

-Dziękuję, rozmowa z panem była niezwykle fatalistyczna.

sobota, 17 kwietnia 2021

iPioter i dzieci Ojca Pijoka

 

Ostatni raz spojrzał na zegarek. Odtąd czas przestał się liczyć. Ona niczym zaklęta na stałe utknęła w arabesque, on zaś zapomniał, jaki zapach ma jego dziewczyna. Czasem serial na nią, mając nadzieję, że tym razem mu odpisze, że coś zrobi. Niezależnie jednak od jego starań, ona pozostawała niema.

Ojciec Pijok powoli zaczął tracić nadzieję. Zmierzch zapadał, po lecie przyszła jesień. Świat zapłakał rudym tonem rdzawych kropel deszczu. Brązowy mnisi habit stracił swój dawny kolor. Duchowny przygasł. Coraz rzadziej zaglądał na ów platformę. W końcu przestał ja odwiedzać całkiem.

Od teraz mógł się całkiem poświęcić kontemplacji. Zimne mury od czasu do czasu przypominały mu o jego powinnościach. Tak pogrążał się w bardziej lub mniej znanych sobie musiano. Tylko od czasu do czasu przyglądał się nagiej ścianie. Nieraz widział na niej oczami swojej wyobraźni ich razem. Tym razem dostrzegał tylko ślady niczym od miecza Wiedźminowego. Czy on też zadał jej takie rany?

 Powoli zaczął wątpić i tracić wiarę w siebie. Rozgrzeszenie stawało się coraz bardziej odeń oddalone, aż do pewnego dnia, gdy Fortuna postanowiła z niego zadrwić.  

To było na wiosnę, gdy ziemia przybrała się w wielobarwną suknię. On stał pod lipą. Młode słońce delikatnie muskało jego spierzchniętą twarz. W głowie liczył zagubione owieczki Pańskie, gdy wtem dojrzał jej jędrne ciało, okryte muślinową suknią. Wiatr rozwiewał jej miedziane włosy. Już chciał do niej podejść, gdy zza drzewa wyłoniła się jakaś obca postać. Posuwała się z wolna, uważniej przyglądając się niewieście. W ręce niczym miecz dzierżyła telefon. Jej tarczą był laptop, gotowy w każdej chwili do otwarcia. Postać zbliżyła się do białogłowej, po czym oddalili się w stronę pobliskiego potoku. Na odchodne duchowny usłyszał tylko:

- Pioterze, ukaż mi to...

Ojciec Pijok wiedział już wszystko. Ona ona zmarła i niczym Feniks z popiołu powstała. Jego świat również najpierw uległ dewastacji, by teraz narodzić się do życia, nowego życia. Ona została baletnicą na zawsze połączona ze swoim ołowianym żołnierzykiem - iPioterem. Ojciec Pijok zaś doskonałym rodzicem, który każdego dnia walczy o zbawienie swoich dzieci.  


Następny temat: To był tylko komentarz.

Termin: 1 maja 2021

sobota, 10 kwietnia 2021

Pączek fatalista i jego Paź

Na zapomnianym trakcie, zza niewielkiego pagórka wyłaniają się dwie postacie. Jedna dostojnie kroczy, czy może raczej dostojnie kroczy koń, gdy postać niedbale zasiada na jego grzbiecie, obok zaś powoli truchta ich kompan. Niezwykła to para, Pan i jego Paź. Podróżują nieznanymi drogami, a wszystko spływa po nich jak dżem po łabędziu. I choć Paź wciąż czasem sam staje zadziwiony przez przygody, które ich spotykają, to jednak Pan zawsze ma odpowiedź co do przyczyn ich niedoli - wszystko co nas spotyka na świecie, dobrego i złego, zapisane jest w lukrze. Gdy zatem koń potknął się o kamyczek lekko odstający od normy drogi, a jego jeździec wylądował twarzą na piaszczystej posypce ze skórki pomarańczowej, Pan wstał niewzruszony, nawet nie otrzepując nazbieranego brudu, po czym ponownie wspiął się na siodło z pomrukiem: „wszystko jest zapisane w lukrze”. Innym razem, gdy kamraci postanowili przycupnąć w cieniu pobliskiej lipy, napotkali kolonie dzikiej róży, z której łatwo było im przyrządzić marmoladowe pyszności. Kiedy całe och wnętrze przypominało różane nadzienie, Pan wydał z sobie kolejny pomruk, brzmiący trochę jak: „to było zapisane w lukrze”, po czym zaczął głośno chrapać do akompaniamentu cichego oddechu Pazia.

Przemierzali zatem bezdroża wspólnie, a losy ich od dawna zapisane były w lukrze. Dokąd zmierzali? Nie wiadomo. Jak długo jeszcze będą iść do celu? Na co komu ta wiadomość? A gdy w Tłusty Czwartek Pączek Fatalista i jego Paź spotkają wygłodniałego wędrowca i skończą swą wyprawę jako strawa przypadkowego włóczęgi, to wszystko było już zapisane w lukrze.

Następny temat: Depresja bez ograniczeń.
Termin: 24.04.2021

sobota, 3 kwietnia 2021

Stół na nibynóżkach

 Czy kiedykolwiek widziałeś duszka,

Co sobie chodził na swoich nóżkach?

Czy doświadczyłeś chodzenia tego,

Podczas spotkania tego waszego?

Czy duszek może ruszał się z gracją,

Sunąć nogami tuż przed kolacją?

Czy może twardo stąpał po ziemi

Nie zostawiając za sobą cieni?

Czy maszerował jak Ojciec Pijok,

Gdy się zaplątał w dziecięcy zwijak?

Czy może raczej szedł ramię w ramię

Z dzielnym Wiedźminem przez zimną Narnię.

A gdy tam bywał, ogrzał się czasem

Małym piecykiem pod wielkim lasem

Sam stosując twardo niczym poduszka.

Piec się zaś gibie na niby nóżkach.

I choć porządnie stoi pod lasem,

Na nibynóżkach przykucnie czasem.

Wesprze się wówczas o grubą korę,

Czekając duszka, aż przyjdzie w porę.

A gdy ten przyjdzie, piec na swych nóżkach

Stanie prościutko niczym kaczuszka

I zacznie machać wprost do kwiatuszka.


sobota, 27 marca 2021

Sercowy problem

 

Moje serce problem miało

I się ciągle zamartwiało.

Jęczy stęka i biadoli,

Od słuchania głowa boli!

Ciągłe w piersiach marudzenia,

I tak aż do zanudzenia.

Szybko wszystko się przejadło,

Ciało do lekarza wpadło.

Wyjść na słońce!” ten poleca.

Ciało już pakuje plecak,

Ale nie tak wewnątrz ciała!

Wyobraźnia taka mała...

Sercu trzeba uciec z klatki,

siąść na plaży, w dali statki...

I się zrelaksować w pełni.”

Niech marzenie więc się spełni.

Lekarz chętnie na to przystał,

Serce na wakacje wysłał.

I już po problemie owym,

Ciało w trybie bezsercowym.


sobota, 20 marca 2021

Jełop w kapuście

 Kiedy się obudził, Brata Alberta już nie było. Leniwy promień słońca łagodnie muskał jego zmęczoną twarz. To mu jednak nie przeszkadzało, dopóki nie poczuł, jak zawartość żołądka sprawdza, czy może wydostać się przez usta. Zerwał się nagle na równe nogi, aby poszukać jakiegoś krzaczka. Nie musi to być pod razu kwiat paproci, wystarczy tylko kilka jej listków.

Listków było dużo. Rosły w równych rządkach na młodych jeszcze główkach. Duchowny rozejrzał się ze zdumieniem, aż przełknął to, co miał w ustach. Na widok kilkuhektarowego pola kapusty przestało mu się chcieć wymiotować. Aż sama się zastanawiałam, co by to było, gdyby na polu rosła kapusta kiszona...

Gdy tak się zastanawiałam nad potencjalnymi wadami i zaletami tego rozwiązania, Ojciec Pijok gdzieś zniknął. Ja sama znużona ciągłą wędrówką, postanowiłam usiąść pod lipą i odpocząć sobie. Nawet się nie spostrzegłam, gdy zmierzył mnie Sen. Był strasznie dziwny. Śniło mi się, że w ów polu rycerz w białym szlafroku z czarnym krzyżem na plecach znalazł dwa nagie miecze. Podniósł je z należytą czcią i oczyścił z brudu, następnie schował za pazuchę i wskakując na osła, ruszył przed siebie. Tak był pochłonięty popędzaniem swojego wierzchowca, że nie zauważył nawet idącego wprost na niego brodatego mężczyzny, ubranego na modłę średniowieczną. Mężczyzna ten szedł miarowym krokiem w naszą stronę, jakby szukał miejsca, gdzie może założyć swój gród.

Wtem ni stąd, nie z owąd, zatrzymał się i spojrzał na niewielkie, zielone migocące światełko w oddali. Postanowił się do niego zbliżyć. Zrobił to nader ostrożnie, jakby miało go tam czekać coś niebezpiecznego. Zamiast tego jednak znalazł szklaną butelkę podpisaną „Lech”. Mężczyzna rozejrzał się po okolicy. Nie było już śladu owego rycerza. Przed mężczyzną roztaczała się natomiast piękna łąka malowana zbożem rozmaitym, pozłacanym pszenicą i posrebrzanym żytem, a nieco dalej pole kapusty, przy którym rosła rosła lipa, pod którą spałam.

- To miejsce jest mi przeznaczone – powiedział mężczyzna, podnosząc butelkę z ziemi. Na co mi głupie gołębie czy kruki, aby wskazywać miejsce na stolicę. Czyż ten przedmiot nie jest wystarczającym dowodem na to, że to miejsce jest mi przeznaczone? Wszak wyraźnie jest na nim napisane moje imię. Czech byłby że mnie dumny!

- Co za Jełop! – usłyszał Lech niespodzianie, spostrzegłszy Czecha wychodzącego zza paproci, których jeszcze przed moim zaśnięciem szukał Ojciec Pijok. – To są moje ziemie. Nie widzisz tych pól? Tych równych grządek? Idź sobie wykarczować swój kawałek lasu!

- Ale.. – wyjąknął młodszy z braci.

- Co ale, żadne ale. To moje ziemie, więc spadaj!

- Ale ten przedmiot. Nie mógł się tu znaleźć przez przypadek.

- Słuchaj. Ten przedmiot został tu przyniesiony przez jakiegoś gościa z przyszłości. To żadna przepowiednia. Idź lepiej szukać swoich gołębników, bo na białe orły już za późno, Rus ci je zwinął sprzed nosa. Tylko gołębie ci zostały. W sumie masz równie dużo rozumu, co one. Powodzenia!

- Ale...

- Mam ci wskazać kijem drogę?

- Wiesz, chyba sam ją znajdę. – po tych słowach zebrał się i chowając butelkę niczym miecz za pazuchę, poszedł dalej.

Gdy się obudziłam, nikogo nie było. Wszystko wskazywało na to, że to był tylko sen. Wszystko, poza wydeptaną nieopodal ścieżką wśród traw, którą zdecydowanie ktoś dość niedawno szedł. Zdecydowałam się ruszyć jej śladem i ku mojemu zdziwieniu na jej końcu stał wielki gołębnik. W jego cieniu leżała majestatycznie ułożona butelka po piwie, niedaleko niej natomiast smacznie spał Ojciec Pijok.

„Jadźka! I na co ci było podążać za tym jełopem” upominałam siebie w duchu. Wiedziałam jednocześnie, że jest już za późno, by wrócić, więc ukryłam się w zaroślach i czekałam na rozwój wydarzeń.

Nowy temat: Piec na nibynóżkach













niedziela, 14 marca 2021

Pierwsza rocznica zero cz. 2

 

Tik-tok, tik-tok,

dzisiaj mija rok!

Tik-tok, tik-tok,

Zrobiliśmy krok!

W kierunku tym nieznanym,

Tak bardzo pożądanym.

To już nasza pierwsza rocznica,

odkąd zniknęła w Tobie ladacznica!

W jej miejsce zaś cnotliwa

I wcale nie kłótliwa,

Niewiasta z zasadami,

Bo skończyłaś z facetami.

Od roku w domu siedzisz,

Tak mówią mi sąsiedzi.

I już postów nie zamieszczasz

o erotycznych treściach.

Więc piszę to do Ciebie,

Na pewno skończysz w Niebie!

Tam się wraz spotkamy

I bliżej zapoznamy...


Ojciec Pijok wzdycha ciężko i rozgląda się po swoich czterech ścianach. Pociera rękoma przekrwione oczy, by przegonić z nich narastający ból. Ostatni raz spogląda na jej zdjęcie. W ciągu ostatniego roku wydarzyło się tak wiele, a zarazem Nic. „Wiem, że czekasz wiernie jak śliwka w placku. Po omacku błądzę, próbując przejąć stery, jednak te szydzą ze mnie niczym kat przy szubienicy. Ja nie dam za wygraną. Szczęśliwej rocznicy! Rocznicy zero.”